mgnienie

Wyschnięty staw pełen gałęzi i śmieci, resztka browaru, parterowa ruinka z wybitymi oknami. Zaglądam do środka, wzrok przez chwilę przyzwyczaja się do mroku, w końcu wychwytuje pierwsze kształty – potłuczone akwaria, stoły, krzesła, bańki na olej i walające się wszędzie siano. Z żółtej willi wychodzi jakaś kobieta, mówi, że o miasteczku nic nie wie, nawet tego, że było.

Filip Springer, Miedzianka, Wołowiec 2015